poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział II

                              Rozdział II 
Casandra rozejrzała się po pokoju. Podeszła do stołu. Wzięła ołówek do ręki. Dotknęła
zaostrzonego końca ołówka. To samo zrobiła z pozostałymi dwoma.
- Czym pisaliście? Mówiłam wam, że spóźnię się 30 minut, a wy w tym czasie miałyście
wymyślić temat, napisać początek i naszkicować program przedstawienia projektu. Co
zrobiłyście z tych trzech rzeczy? Nic. Staram się o dobrą ocenę zarówno dla mnie jak i
dla was. Macie 10 minut na zrobienie tych trzech rzeczy. Ja w tym czasie pójdę się
przebrać. 10 minut. Macie 10 minut.
I wyszła. Luci i Kalia odetchnęły z ulgą. Jednak nie zamierzały lekceważyć słów
przyjaciółki. Usiadły przy stole. Dużymi literami na początku kartki napisały ZMORY
PRZESZŁOŚCI.
                                                                 ***
Po 10 minutach Casandra przyszła przebrana. Miała na sobie ubrane niebieskie rurki,
białą bluzkę z sercem i czarne trampki. Ciemne blond włosy spływały jej
po ramionach. Na ręku lśniła srebrna bransoletka z sercem, a na szyi wisiorek z takim
samym serduszkiem tylko odrobinę większym. Była to pamiątka po jej rodzicach. Gdy
Casandra skończyła 7 lat jej opiekunka z domu dziecka dała jej te ozdoby wraz z listem.
Casandra jednak nie chciała go przeczytać więc schowała go w szufladzie w swoim
nowym domu. Latami chowa urazę do swoich prawdziwych rodziców.  Casandra
z całej trójki trafiła do najlepszego domu i najszybciej została adoptowana. Było to gdy
Casandra skończyła 10 lat. W domu dziecka zjawiła się bardzo młoda, piękna, mądra, ale
też bardzo bogata kobieta. Od razu spodobała się jej Casandra. Bacznie ją obserwowała.
Dziewczynka była najmądrzejsza i najzabawniejsza. Jej uroda również była niezwykła.
Rysy jej twarzy świadczyły o dobrym pochodzeniu. Casandra zawsze się wywyższała,
uważała się za najlepszą. To bardzo spodobało się tej kobiecie. Adoptowała ją z czego
Casandra nie była zachwycona. Płakała, kopała, krzyczała  i wyrywała się. Mówiła, że
rodzice niedługo po nią wrócą. Niestety nie mogła tego wiedzieć. Oddano ją do domu
dziecka gdy miała trzy miesiące. Jednak nadal wierzyła, że po nią wrócą. W końcu
kobieta straciła spokój i krzyknęła, że już nigdy po nią nie wrócą. Wtedy Casandra
straciła nadzieję i zamknęła się w sobie. Od tej chwili jej pasją i ucieczką od problemów
stała się nauka, której nie chciała zawieść. I starała się jak mogła, aby jej "nowa"
mama byłaz niej dumna i tak też było.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz