wtorek, 3 lipca 2012

Rozdział IV

                               Rozdział IV
- I co było dalej? - zapytała Kalia
- Nie dam rady. To zbyt straszne. - odpowiedziała Luci
- Może chociaż spróbujesz - powiedziała Casandra
- Dobrze. Spróbuję. Chcąc nie chcąc musiałam iść do łazienki. Przemknęłam obok ich
pokoju, ale niestety zobaczyłam kawałek filmu. Była na nim krzycząca dziewczyna
wokół, której krążyły cienie. Stałam jak zaczarowana i nagle sama zaczęłam
widzieć cienie. Uciekłam do łazienki. Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać. Były
wszędzie. Nie mogłam od nich uciec. Skuloną w kącie znalazła mnie jedna ze
starszych dziewczyn. Okropnie się przestraszyła, że coś mi się stało. Niestety nie miałam
żadnych ran na ciele, ale w duszy owszem. Co wieczór płakałam w poduszkę. Bałam się.
Nikt nie mógł do mnie dotrzeć. Nikt. W końcu sąd zadecydował przeniesienie mnie do
innej placówki gdzie poznałam was. I koniec opowieści.
- Czy nadal widzisz te cienie? - spytała Casandra
- Tak, nadal je widzę - odpowiedziała Luci
- To dlaczego nam nigdy nic nie powiedziałaś? - zapytała Kalia
- Chciałam was ochronić - powiedziała Luci
Kalia nie wytrzymała. Zaczęła krzyczeć na Luci:
- Chciała nas chronić. Chronić. Niby przed czym? Przed jakimiś cieniami?
Myślałam, że możemy sobie ufać. Myślałam, że nie mamy przed sobą tajemnic, ale
myliłam się. Jak mogłaś? Cienie nic by nam niezrobiły. Przecież my ich nie widzimy.
Nie mogą nas dotknąć. Nie mogą nas uderzyć.
- I tu się mylisz. Jeszcze ich nie widzicie. Jeszcze. Nie pokazały się wam. Ale teraz skoro
o nich wiecie. Nie zaznacie spokoju. Już nigdy.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Rozdział III

                                             Rozdział III
- Jaki wybrałyście temat? - spytała Casandra
- Zmory Przeszłości - odpowiedziała Luci
- Zmory Przeszłości? - powtórzyła Casandra
- Zmory Przeszłości dzieci z domu dziecka - powiedziała Kalia
- Bardzo ciekawy temat. Mogłybyśmy powiązać nasze przeżycia. Tylko czy jesteśmy
gotowe dać naszym zmorom wyjść z naszej przeszłości? - zapytała Casandra
- Możemy spróbować - odpowiedziały chórem Luci i Kalia
- Ja będę notowała, która zaczyna? - spytała Kalia
- Ja mogę zacząć - powiedziała Luci
- Ok - zgodziły się Kalia i Casandra.
- Urodziłam się w czerwcu 15 lat temu. Padał deszcz. Było to dziwne zważając na to, że
było 26 stopni. Nie pamiętam nic. Nie pamiętam mamy ani taty. Pamiętam jedynie płacz
kobiety ściskającej mnie bardzo mocno. Nie chciała mnie puścić. Do 6 roku życia moje
wspomnienia są zamazane. Pamiętam, że nie chciałam z nikim rozmawiać. 2 razy w
tygodniu odwiedzała mnie pani psycholog. Była miła, ale jakoś nie mogła do mnie
dotrzeć. Pamiętam, że w wieku 6 lat przeniosłam się do innego domu dziecka gdzie
poznałam was. Bardzo się cieszyłam. Stałyście się dla mnie rodziną, której nigdy nie
miałam. Dziękuję wam. W poprzednim domie dziecka były dzieci w różnym wieku. Była
czwórka takich, która miała lat 17. Palili, pili. Były z nimi tylko same problemy.
Wieczorami oglądali horrory, a że mieli pokój koło łazienki trzeba było przejść obok
ich pokoju. Pewnego razu gdy miałam 5 lat nielubiące mnie zbytnio dziewczyny
zamknęły mnie w pokoju przez co musiałam się myć wtedy kiedy ci 17 latkowie
oglądali już jakiś horror. Zawsze starałam się iść myć przed godziną 21.30 kiedy
to włączali jakiś film. Zawsze mi się udawało. Ale nie tym razem. To było straszne.

Rozdział II

                              Rozdział II 
Casandra rozejrzała się po pokoju. Podeszła do stołu. Wzięła ołówek do ręki. Dotknęła
zaostrzonego końca ołówka. To samo zrobiła z pozostałymi dwoma.
- Czym pisaliście? Mówiłam wam, że spóźnię się 30 minut, a wy w tym czasie miałyście
wymyślić temat, napisać początek i naszkicować program przedstawienia projektu. Co
zrobiłyście z tych trzech rzeczy? Nic. Staram się o dobrą ocenę zarówno dla mnie jak i
dla was. Macie 10 minut na zrobienie tych trzech rzeczy. Ja w tym czasie pójdę się
przebrać. 10 minut. Macie 10 minut.
I wyszła. Luci i Kalia odetchnęły z ulgą. Jednak nie zamierzały lekceważyć słów
przyjaciółki. Usiadły przy stole. Dużymi literami na początku kartki napisały ZMORY
PRZESZŁOŚCI.
                                                                 ***
Po 10 minutach Casandra przyszła przebrana. Miała na sobie ubrane niebieskie rurki,
białą bluzkę z sercem i czarne trampki. Ciemne blond włosy spływały jej
po ramionach. Na ręku lśniła srebrna bransoletka z sercem, a na szyi wisiorek z takim
samym serduszkiem tylko odrobinę większym. Była to pamiątka po jej rodzicach. Gdy
Casandra skończyła 7 lat jej opiekunka z domu dziecka dała jej te ozdoby wraz z listem.
Casandra jednak nie chciała go przeczytać więc schowała go w szufladzie w swoim
nowym domu. Latami chowa urazę do swoich prawdziwych rodziców.  Casandra
z całej trójki trafiła do najlepszego domu i najszybciej została adoptowana. Było to gdy
Casandra skończyła 10 lat. W domu dziecka zjawiła się bardzo młoda, piękna, mądra, ale
też bardzo bogata kobieta. Od razu spodobała się jej Casandra. Bacznie ją obserwowała.
Dziewczynka była najmądrzejsza i najzabawniejsza. Jej uroda również była niezwykła.
Rysy jej twarzy świadczyły o dobrym pochodzeniu. Casandra zawsze się wywyższała,
uważała się za najlepszą. To bardzo spodobało się tej kobiecie. Adoptowała ją z czego
Casandra nie była zachwycona. Płakała, kopała, krzyczała  i wyrywała się. Mówiła, że
rodzice niedługo po nią wrócą. Niestety nie mogła tego wiedzieć. Oddano ją do domu
dziecka gdy miała trzy miesiące. Jednak nadal wierzyła, że po nią wrócą. W końcu
kobieta straciła spokój i krzyknęła, że już nigdy po nią nie wrócą. Wtedy Casandra
straciła nadzieję i zamknęła się w sobie. Od tej chwili jej pasją i ucieczką od problemów
stała się nauka, której nie chciała zawieść. I starała się jak mogła, aby jej "nowa"
mama byłaz niej dumna i tak też było.


Rozdział I

                        '' Zmory przeszłości ''
                                                         Rozdział I
Lucinda siedziała na kanapie przeglądając gazetę  " Tajniki rysowania " i
zastanawiając się dlaczego ta gazeta ukazuje się raz na miesiąc, a nie na tydzień.
Rozmyślanie przerwało jej pukanie do drzwi. Ociągając się Lucinda wstała z kanapy.
" To pewnie Kalia " , stwierdziła dziewczyna. Otwierając drzwi ujrzała piętnastoletnią
dziewczynę ( zresztą jej rówieśniczkę ) ubraną w czarne rurki, białą bluzkę z napisem
" Pokój " i białe już lekko zniszczone adidasy. Była to Kalia. Kalia była typową szatynką.
We włosy wplotła sobie niebieskie koraliki. Oczy miała zielone, ale przez niebieskie
koraliki we włosach, które zwracały największą uwagę nikt nie skupiał się na kolorze
jej oczu. Lucinda niechętnie zaprosiła ją do domu. Wolałaby w spokoju dalej pogłębić się
w swojej ulubionej lekturze. Lucinda poznała Kalię w domu dziecka, w którym obie
przebywały. Kalię jednak zaadoptowano trochę szybciej przez co kontakt się nieco urwał,
ale w związku z taką samą sytuacją rodzinną obu rodzin dziewczynki poszły do tego
samego gimnazjum.
- Cześć Luci. Jak tam? Zdecydowałaś się jaki będzie temat naszego projektu? -
przywitałasię Kalia - Myślałam, że może napiszemy o ciężkich losach dzieci porzuconych
przez rodziców. O ich smutnych minach gdy dowiadują się, że nikt ich nie chce, i
o zmorach przeszłości takich dzieci?
Kalia wpatrywała się dłuższą chwilę w Luci, która ponownie zagłębiła się w lekturze.
Zrezygnowana dziewczyna usiadła w wielkim bujanym fotelu i zaczęła rozmyślać o
swoim dzieciństwie. Nieprzyjemną ciszę przerwał dzwonek u drzwi. Obie dziewczyny
zerwały się jak oparzone. Luci rzuciła na stół kartki i ołówki. Kalia schowała gazetę
" Tajniki rysowania" . Skąd taki niepokój? Niepokój stąd, że przyszła ONA. Nie czekając
na zaproszenie wparowała do pokoju.
- Co tu się dzieje ? - zapytała
- Cześć Casandra - powiedziały chórem Luci i Kalia
2.07.2012 - założyłam ten blog aby publikować rozdziały książek z serii Zmory Przeszłości, które sama piszę.